Nurkowanie w pobliżu wraku Wilhelma Gustloffa

„Mamy potwierdzoną tożsamość osoby, której ciało zostało ujawnione 6 czerwca we wraku statku 'Wilhelm Gustloff' i wydobyte 25 czerwca” – poinformował w środę prokurator rejonowy w Lęborku, Patryk Wegner. Szczątki znalazła ekipa Baltictech na wraku niemieckiego statku, który został zatopiony w czasie II wojny światowej w okolicach Łeby.

Wegner zaznaczył, że tożsamość mężczyzny została potwierdzona „na podstawie odcisku linii papilarnych po sprawdzeniu w systemie policji”. „To pewna metoda identyfikacji. Zlecone badania DNA nie są jeszcze wykonane przez Zakład Medycyny Sądowej w Gdańsku” – podkreślił. Zmarły to Robert S., którego zaginięcie zgłoszono w lipcu 2012 r. i w sprawie tej prowadzone było postępowanie.

Identyfikacja zwłok pozwoliła na prowadzenie śledztwa już w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci Roberta S., a nie jak dotąd osoby nieznanej. Wegner powiedział, że we wtorek policja poinformowała rodzinę o identyfikacji ujawnionych zwłok. Prokuratura obecnie oczekuje na opinie powołanych w sprawie biegłych, czyli biegłego patomorfologa, biegłego z dziedziny badania wypadków nurkowych oraz biegłego, który wyda opinię na temat komputera nurkowego, który został znaleziony przy ciele płetwonurka.

11 czerwca portal Onet jako pierwszy ujawnił informację, że zmarłym, którego szczątki znaleziono właśnie na Gustloffie, najprawdopodobniej jest Robert S. z Poznania. Biznesmen udał się w lipcu 2012 roku na wyprawę nurkową razem z kolegami. Po zejściu pod wodę już nie wypłynął. Jego kompani zgłosili później służbom, że schodzili na wrak Terry, jednego ze statków zatopionych przez Sowietów w 1945 r. Jego ciała tam jednak nie odnaleziono.

6 czerwca br. pracownicy „Baltictech” wykonujący legalnie dokumentację stanu wraku statku „Wilhelm Gustloff”, który został zatopiony zimą 1945 r. na wysokości Łeby, natrafili na ciało nurka. Jak ocenili, stan zwłok wskazuje na to, że pozostawały one w tym miejscu od kilku lat. O znalezisku powiadomiono policję i prokuraturę. Ciało płetwonurka 25 czerwca wydobyła z wraku statku załoga jednostki Marynarki Wojennej ORP Lech z Gdyni.

Zbliżanie się do wraku jest surowo zabronione, ponieważ statek ma status podwodnej mogiły, jako jeden z trzech na polskim morzu. Za nielegalne nurkowanie tam można zostać ukarany mandatem opiewającym na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Bliscy Szlechta podejrzewają, że być może przez to jego koledzy nie chcieli powiedzieć, że schodzili na Gustloffa.

Onet / RMF / PAP

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here